Burzowe Tatry

Krople rozbijały się o skały i metalową konstrukcję budynku jeszcze bardziej potęgując dudniący dźwięk, ale nie to było największym problemem… problem stanowił akompaniament grzmotów i błysków nadchodzącej burzy…

Pomnik upamiętniający ofiary śmiertelnego rażenia piorunem 17.07.1968 r

Rok 2019 był jednym z tragiczniejszych pod względem ilości osób poszkodowanych w Tatrach. Przez samo załamanie pogody i wynikające z tego burze śmierć ponosiło 5 osób a ponad 150 było rannych. Jest to poniekąd istotne bo pare dni później i ja z osobą mi towarzyszącą znaleźliśmy się w okolicy Giewontu i na Kasprowym Wierchu. Nie są to może szczyty osiągnięć taternickich, ale dla początkujących, którzy na swoim koncie mieli zaliczony jedynie szlak zakupowy „Krupówki” oraz wejście na Śnieżkę w Karkonoszach jest to przyjemna przygoda. Oczywiście jeśli umie się cieszyć widokami jakimi raczą nas góry.

W planach mieliśmy przejście Czerwonymi Wierchami. Pogoda dość mocno pokrzyżowała nasze plany bo ilekroć zbliżaliśmy się do szlaku na Czerwone to spadał deszcz. Próbowaliśmy od wielu stron, czy to od Doliny Małej Łąki, czy to przez Kalatówki czy właśnie nawet przez Kasprowy Wierch. W Dolinie utknęliśmy na Wielkiej Polanie Małołąckiej bo właśnie tam rozpętała się burza,

Wielka Polana Małołącka tuż przed burzą

Szlak na Kasprowy Wierch napawał nas optymizmem bo przez całą drogę towarzyszyła nam cudowna pogoda aż prawie do samego szczytu. Ale niestety, tuż przed szczytem – grzmot. W niewielkiej odległości było widać chmury burzowe i zarys spadającego deszczu, który chwile póżniej odczuliśmy na własnej skórze. Samo niebezpieczeństwo to nie nadchodząca burza, ale też zachowania ludzi na szlaku. Jak tylko było słychać pierwsze oznaki załamania pogody ludzie po ostatniej tragedii na Giewoncie rozpoczęli zbieganie z Kasprowego, konieczne było odsuniecie się na bok, a do tej pory mam w pamięci kobietę, która zbiegając w zwykłych sportowych butach lekko mówiąc „wywinęła orła” na drobnych kamieniach.

Kasprowy Wierch i chmury deszczowe

Determinacja nas nie opuszczała. Chcieliśmy iść szlakiem na Czerwone Wierchy, natomiast rozsądek i intuicja wygrała. Zrezygnowaliśmy nawet z klasycznego zejścia na piechotę i wykupiliśmy bilet w PKL Kasprowy. Szybki zjazd kolejką do Kuźnic a później złapanym Busem do Zakopanego. Mocny deszcz już nas złapał jak robiliśmy zakupy na wieczór.

Deszcz po powrocie z Kuźnic

Powrót z Kasprowego kolejką linową był trafiony w dziesiątkę, bo podczas kolacji w wiadomościach usłyszeliśmy o awarii kolejki. Początkowo działała na napędzie spalinowym, później została wyłączona całkowicie. Mieliśmy szczęście.

Niestety reszta urlopu odbyła się właśnie w takich warunkach. Osobiście miałem nadzieje, że uda się więcej zobaczyć i przejść. Lepsze takie początki niż żadne.

Jeden komentarz do “Burzowe Tatry

  1. Pingback: W górach zadbaj o bezpieczeństwo – Edycja Letnia - ChmurograńChmurograń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *