Wyjazd w nasze kochane Tatry. Akurat jak nie raczą mnie burzami i hektolitrami deszczu to zimą postanowiły zmienić się w Szklane Góry. Przez co w samej drodze powrotnej z wejścia na szlak do pensjonatu potoczną „glebę” zaliczyłem 5 razy. Nie obyłoby się bez złamania, którejś z kończyn na samym szlaku, gdyby nie raki których recenzje popełniłem w ostatnim poście (link do recenzji znajdziecie TUTAJ).
Śniegu dużo, słońce oraz lawinowa jedynka. Na lepsze warunki nie można by było liczyć. Jedyne czego mi brakowało tego dnia, to więcej czasu…
Droga do szlaku
Całą trasę zastanawiałem się co było trudniejsze.… Czytaj Dalej